Bywają dni takie jak dzisiaj, jeżeli nie wstanę rano poćwiczyć to nie ma szans na jakąkolwiek aktywność fizyczną danego dnia. Jak poradzić sobie z porannym lenistwem? Jeszcze nie wiem, ale planuję coś z tym zrobić …

Poniedziałek – dzień 5 Czerwiec,
  • godzina 7:01 budzik dzwoni jak szalony …
  • … godzina 7:29 kolejny budzik …
  • 7:34, 7:37, 7:41, 7:44, 7:51, 7:59, 8,02 … nic
  • 8:10 wstaję bez budzika … zaspałem! Szybko prysznic, pakowanie rzeczy na cały dzień
  • 8:45 wybiegam z domu, bułkę na śniadanie kupuję w piekarni przy przystanku
  • 9:15 pojawiam się w pracy
  • 16:30 wyjeżdżam na event do Zakopanego
  • … koniec planowany jest na około 00:00
  • w domu zapewne będę koło 2:00 no może później bo trzeba poodwozić ekipę
  • nastawiam budzik na 7:01 – jutro na pewno uda mi się wstać, żeby pobiegać rano …

Znasz to?

No niestety plany planami, życie życiem. Jestem osobą, która trenuje wieczorami i potrzebuje całego dnia aby nakręcić się na trening.  Coraz częściej „niestety”, wieczorami mam plany związane z pracą, treningami pod pokazy taneczne czy milion innych wypadkowych spraw i czasu na siłownie lub bieganie po prostu brak.

W tym tygodniu planuję znaleźć jakieś rozwiązanie dla tych, którzy nie potrafią wstać rano (czyli też dla siebie samego), a każda minuta spędzona rano w łóżku jest jak wygrana przynajmniej 5-tki w totka.

Plan jest następujący:

Budzik 6:30

Nastaw budzik półgodziny wcześniej niż planujesz iść pobiegać czy na siłownie. Z doświadczenia wiem, że nastawiając na 7:00 a planując wyjść biegać o 7:15 jest to bardzo trudne, a w moim wypadku niemożliwe. Pierwszy budzik jest dla mnie zawsze zaskoczeniem i lekką irytacją z wypowiedzianym słowami „o nieeee”. Drugi przyjmuje już trochę lepiej. Trzeci, czwarty … i dopiero po 15-20 minutach wstaje przy budziku numer X.

Postaw budzik w miejscu gdzie zasięg ręki nie wystarczy

Tak, tak, tak! To działa! W sytuacji kiedy telefon leży koło głowy, budzik wyłączam czasem nawet nie wiedząc kiedy. Większa szansa na poranne rozbudzenie istnieje kiedy z tego łózka fizycznie trzeba wyjść bo budzik drze się niemiłosiernie. Niestety jest też opcja, że wrócisz do łózka i poranne bieganie pójdzie w zapomnienie dlatego idźmy dalej …

Powtarzaj przed snem – jutro wstaje i biegam!

Kładąc się spać powtórz „ale super! jutro wstanę rano i pójdę biegać!” – trzeba wypowiadać na głos swoje plany, często je powtarzać. Nasz umysł być może wreszcie zrozumie pewnego poranka – powtarzasz mi cały czas, że wstajemy rano, no to wstajemy! – oczywiście, po przebudzeniu istnieje opcja: „nie dziś! od jutra” ale na pewno będziesz miał potem wyrzuty sumienia, że plan został niezrealizowany.

Załóż dziennik

Jest milion aplikacji do notowania aktywności fizycznej. Dla tych, którzy wolą bardziej namacalne sposoby polecam zeszyt. Wszystko fantastycznie, jeżeli w owym dzienniku coś się dzieje, strony się wypełniają a aplikacja nie przypomina o sobie wyświetlając komunikaty na pulpicie. Sposób ten działa na wzrokowców – puste strony = opierdzielasz się jak sto-pięćdziesiąt! Weź się do roboty!. Być może taki rodzaj motywacji zadziała.

Znajdź innego porannego wariata

Tak naprawdę, zastanawiam się dlaczego nie jest to numerem 1 na liście. Znalezienie kogoś kto wyciągnie Cię rano z łóżka to 90% sukcesu. Zapytaj na facebooku czy jest ktoś chętny biegać w godzinach porannych, na pewno będziesz zaskoczony ilością odpowiedzi. Jeżeli uda Ci się już umówić na konkretny dzień na pewno jednej i drugiej stronie będzie głupio odwołać i pokazał „słabość” – może to jest Twój sposób na wyrobienie nawyku ćwiczenia rano

Obserwuj innych, którym „to” się udaje

Instagram, facebook, blogi i dziesiątki innych miejsc w internecie – tam możesz obserwować osoby, którym poranne ćwiczenia weszły w nawyk i chwalą się tym na instastory, snapami czy zdjęciami o wschodzi słońca. Nie musisz jedynie patrzeć na te zdjęcia i zazdrościć. Możesz należeć do jednych z nich i przyczynić się do tego, że ludzie zaczną marzyć by mieć tyle samozaparcia co Ty!

 

I co teraz? 

Planuję wprowadzić te zasady w życie – może od razu pójdę na całość i nastawie budzik na 6:30, odłożę go daleko na szafkę, przed snem powiem na głos „ale fajnie! jutro wreszcie wstaniesz rano pobiegać”, przygotuje zeszyt z datą na następny dzień i umówię się z kimś na poranne bieganie, a na instagramie zaobserwuje co najmniej kilkanaście blogerów sportowych – jak działać to na maksa bo poranne treningi to dla mnie wyzwanie większe niż przebiec maraton 🙂 jednak co zrobić jak innej możliwości nie ma a termin zawodów się zbliża … nic, trzeba wstać i działać!

POWODZENIA!