Jako dwutygodniowy wujek podejmę się tematu ciąży i powrotu na treningi po porodzie. Niestety nie mam na ten temat wystarczająco dużej wiedzy, dlatego poprosiłem o pomoc w napisaniu tego posta Kasię Kurek – trenerkę, z którą wywiad mogliście już kiedyś czytać na moim blogu -część 1- -część 2- .

Zanim zaczniemy chciałem najserdeczniej pogratulować mojej siostrze Madzi i Dawidowi. Życzę Wam najwspanialszych chwil z Igą, którą na pewno przy tak super rodzicach wyrośnie na porządnego człowieka i patrząc na mamusie na pewno na śliczną dziewczynę :* a poniżej Iga, która przesyła Wam buziaczki 🙂

 Zacznijmy więc rozmowę z Kasią

Przetrenowany: Kasiu, POMOCY! Coraz więcej na facebooku widzę zdjęć małych dzieci, brzuszków, bucików itp itd – jest to fantastyczne, ale te wszystkie nowoupieczone mamusie pytają mnie kiedy mogą wrócić do treningów i jak to zrobić? a ja po prostu NIE WIEM!

Kasia Kurek: Hahaha 🙂 jestem jestem i postaram się pomóc. Tak naprawdę nie ma złotego środka. Nie będę tutaj odkrywcą, mówiąc że każda kobieta rządzi się swoimi prawami, prawami przyrody; indywidualności fizycznej, anatomicznej, zdrowotnej. Jednak pewne zachowania, zależności, procesy można sprowadzić do wspólnego mianownika patrząc na reakcje kobiecego ciała po porodzie.

Przetrenowany: Poród porodem, ale okres ciąży to 9 miesięcy – czy na taki aż okres kobiety powinny rezygnować z aktywności fizycznej?

Kasia Kurek: Dokładnie! Zanim przejdziemy do momentu kiedy mały bobasek pojawi się na świecie przeanalizujmy ten moment kiedy znajduje się w brzuszku. Skupie się głównie na aspekcie treningowym bo to wbrew pozorom ma duży wpływ na to kiedy, wrócimy do sprawności fizycznej po urodzeniu dziecka. Nie ukrywam, że najlepiej jakby kobiety zachodząc w ciążę nie traktowały tego stanu jako stanu chorobowego, jakby urwało im obie ręce i obie nogi. Owszem czasy mamy odmienne od tych 30-50lat wstecz i kobietom ciężej jest donosić ciąże, jest wiele zagrożeń , ale chciała bym się skupić na tych Paniach, które „mogą a nie mogą bo są w ciąży”. Jeśli przyszła mama była zawsze aktywna, ciężko trenowała to nie powinna nagle się położyć i czekać 9 miesięcy na dziecko. Owszem trening nie może być wykonywany z taką intensywnością jak przed zajściem w ciążę ale wiele elementów można z niego wykorzystać. Z czasem gdy dziecko będzie coraz większe sprawność, zakres pracy, wydolność przyszłej mamy będzie spadać, a trening będzie coraz trudniejszy do wykonania.

Przetrenowany: Miewasz czasem przyszłe mamusie na sali treningowej?

Kasia Kurek: Tak, w swojej „karierze” na zajęciach grupowych miałam nie jedna Panią która nawet w zaawansowanej ciąży pracowała na równi z grupą. Owszem zalecałam im często zmianę ćwiczenia i poświęcałam więcej uwagi, ale później już same wiedziały co mogą a czego nie. Niektóre Panie kończyły przygodę z zajęciami tuż przed porodem. Nie chce też bym była zrozumiana na opak, że jak zajdzie się w ciąże to wówczas należy ćwiczyć i pójść na trening, wręcz przeciwnie. Poza zmianami fizjologicznymi wywołanymi przez ciążę, trening osoby nieprzyzwyczajonej do wysiłku fizycznego może stanowić zagrożenie dla dziecka. W każdym przypadku czy kobieta trenowała, czy też nie, istotne jest i szalenie ważne by angażować już podczas ciąży mięśnie dna miednicy. Jak wskazują badania praca mięśniami dna miednicy podczas ciąży wpływa na jakość porodu, łatwość ,a także na lepszy późniejszy stan kobiety. Poza tym aktywowanie mięśni dna miednicy ma duży wpływ na kresę białą, czasami uniknięcie rozejścia się mięśni brzucha i przepukliny.

Przetrenowany: No dobrze, w takim razie przewijamy 9 miesięcy dalej i pojawia się dzidziuś. Co dalej?

Kasia Kurek: To kiedy wrócimy do treningów zależy o kilku czynników. Po pierwsze stan zdrowia mamy. Jeśli są przeciwwskazania od lekarza, najlepiej się go słuchać. Poza tym od rodzaj porodu. Przy cesarskim cięciu najlepiej zacząć działać ok po 12 tyg. natomiast po porodzie siłami naturalnymi ok 6 tyg. W każdym przypadku mile widziana jest praca mięśniami Kegla(dna miednicy) i to jak najwcześniej, nawet dobę po porodzie. Praca ta wpływa od środka na napięcie mięśni nie tylko dna miednicy ale także i mięśni brzucha. Dzięki temu są one aktywowanie, a uściślając domykają brzuch, zwłaszcza kresę białą.

Przetrenowany: Trening mięśni brzucha od razu po porodzie? Dobrze zrozumiałem?

Kasia Kurek: Zrozumiałeś jak chciałeś 🙂 Napięcie to nie powoduje zwykłego skurczu włókien mięśniowych jak podczas „brzuszków”, które w tej fazie poporodowej są raczej nie do końca mile widziane, ćwiczenia to „domyka” brzuch od wewnątrz. Jeśli mama czuje się na siłach to może swój powrót do treningów zacząć od marszu, spaceru na świeżym powietrzu (byle nie w Krakowie 🙂 ). Jeśli chodzi o kobiety po cesarskim cięciu, niektórzy zalecają masaż blizny. Oczywiście nie na drugi dzień po porodzie. Mikro ruchy w obrębie blizny wpłyną na lepsze ukrwienie blizny, poprawią koloryt i sprawią że będzie się szybciej goiła.

Przetrenowany: Czy jest coś przed czym przestrzegasz kobiety wracające do treningów?

Kasia Kurek: Bardzo częstym błędem kobiet zaraz po porodzie, jest dosłownie rzucenie się na ćwiczenia na mięśnie brzucha- „chce go zrzucić tu i teraz!”. Wzmacnianie tłoczni brzusznej nagle i z dużym obciążeniem może się źle skończyć. Niestety podczas porodu ten „układ” jest najbardziej poszkodowany, obciążony i poturbowany. Zbyt szybki i intensywny powrót do wzmacniania mięśni brzucha może grozić powiększaniem się rozstępu na brzuchu, a u kobiet po cesarskim cięciu rozejściu blizny. Początki budowania kaloryfera zaczęła bym od spokojnych, świadomych spięć brzucha, bez obciążenia, a także dodatkowo skupieniu się na pracy mięśni dna miednicy, które zwłaszcza podczas pracy tłoczni brzusznej powinny być aktywowane. Zapobiegawczo zalecam stosowanie ściągania do środka bocznych powłok brzusznych rękami podczas spięć mięśni brzucha tak, by zmniejszyć ryzyko rozejścia się linii Alba.

Przetrenowany: Kasiu wspaniale 🙂 dziękuje bardzo za rozmowę, na pewno przybliżyłaś nam temat.

Kasia Kurek: Dziękuje bardzo 🙂 mam nadzieję, że świeżo upieczone mamusie skorzystają