Tytuł trochę odważny, może lekko agresywny, arogancki czy po prostu niekulturalny. Trudno. Do najświętszych nie należę, ba, w ogóle do świętych nie należę więc mogę sobie pozwolić na wykropkowane przekleństwo, zwłaszcza jeżeli serio coś mnie wk**wia.

   Zepsute bieżnie!

Z bieżni korzystam prawie za każdym razem kiedy pojawiam się na siłowni. Wchodzę, wciskam start, rozpędzam taśmę do prędkości 13,5 -14,0 km/h i po 1:30 minucie stop – bieżnia powoli się zatrzymuje. Eror numer 1251488484 i dalej nie pobiegniesz. Zmieniam bieżnię na inną, rozpędzam ją znowu do takiej samej prędkości i co? Wszyscy patrzą się na mnie jak na głupka, gdyż bieżnia nie jest wyregulowana i skacze jakby zaraz miała zrobić dziurę w podłodze. Nie wspomnę o sytuacji kiedy udało mi się już rozpędzić bieżnie i nagle… taśma staje w miejscu a ja lecę na panel sterowania prawie przetrącając sobie kolano. Taka siłownia dla mnie jest od razu skreślona i obiecuje sobie, że przy następnej okazji opiszę taką sytuację wskazując miejsce gdzie nie dbają o bezpieczeństwo klientów.

img_2379

   „Skończyłeś?”

Boże… serio? Nie, nie skończyłem, jak skończę to zauważysz, że nie ćwiczę. Nic mnie tak nie irytuje, jak właśnie to pytanie. Czujecie od razu presję, żeby skończyć i zmienić ćwiczenie na inne? A nie daj bóg odpowiem, że mam jeszcze 3 serie… prawie obraza. Mogę się z kimś wymieniać podczas przerw ale nie znoszę, kiedy ktoś daje mi do zrozumienia – spadaj, bo teraz ja ćwiczę. Jak sobie poradzić z takimi przypadkami? Cały czas nie wiem…

   Brak płynu pod prysznicem

Zazwyczaj noszę ze sobą cały zestaw kosmetyków ( żel pod prysznic i lakier do włosów i to na tyle 😀 ) ale bywa tak, że zapomnę i co wtedy? Myślę, że przy takiej ilości ludzi jakie przewijają się przez sieciowe siłownie właścicieli powinno stać na 5 dozowników i płyn do mycia ciała. Nie wspomnę już o sytuacji kiedy na jednej z krakowskiej siłowni przy wejściu do szatni męskiej przez kilka dni widniała kartka „awaria ciepłej wody – przepraszamy ” … ciepłej wody nie ma a ja płynu wymagam.

   Obczajki

Wiem, wiem, że jestem super – ale czy wszyscy muszą patrzeć jak ćwiczę? hehehe 🙂 oczywiście żartuję, ale nie żartuje z tym, że obczajanie jest dla mnie lekko dziwne. Oczywiście nie mówię, że na siłowniach każdy powinien patrzeć w ziemię czy po suficie, ale perfidne patrzenie jak ktoś ćwiczy a do tego komentowanie pod nosem to już przesada. Niestety często mi się to zdarza, że panowie, którzy nie potrafią dosięgnąć telefonem do ucha gdyż obwód bicepsa im to uniemożliwia, przyglądają się i śmieją pod nosem. Nie wyciskam na klatę miliony kilogramów, bicepsa robię max 8 kilogramowym ciężarkiem a pompek zrobię max 50 – czy to powód, żeby się ze mnie śmiać? Oczywiście nic sobie z tego nie robię – wtedy pojawia się w mojej głowie widok takiego koksa, który ma przebiec dystans 5 km i po 500 metrach umiera ze zmęczenia.

Domyślam się, że dziewczyny na siłownie to w ogóle już mają przerąbane. Popieram wszelkie strefy kobiet i inne żeńskie getta, żeby paniom ćwiczyło się dobrze i bez wstydu.

   Kolejki do bieżni i przepełnione siłownie

Bywają miejsca gdzie naprawdę trzeba czekać 10 minut po to żeby pobiegać. Od razu odbijam to o czym pomyśleliście czyli „biega to się na zewnątrz a nie na bieżni” – tak, też jestem zwolennikiem biegania na POLU ale rozgrzewam się 5 kilometrówka przed ćwiczeniami – taki mam zwyczaj i już. Marzy mi się siłowni (jest z tego co dobrze pamiętam na Zakopiance Platinium) z ogromną strefą cardio. Niestety nastał trend żeby upchać siłownie w małym pomieszczeniu bo ludzie i tak przyjdą. Źle, źle, źle – jakby powiedziała to Super Niania. Co jednak zrobić? Nic, czekać. Tak samo wygląda sprawa z szatniami. Bywały czasy kiedy czekałem na numerek do szafki, teraz są kłódki więc na numerek się nie czeka – ale na pustą szafkę bez kłódki niestety tak.  A co zajęciami fitness, wzmacniającymi i wszystkimi innymi? Sala przeznaczona na 25 osób ale jednak zarząd siłowni pozwala wpuszczać 35… masakra

Kolejka po mieso 03 (1)

   Instruktor prowadzący zajęcia bez poczucia rytmu

Niestety, jestem tancerzem, czuje rytm, oczywiście nie zawsze trzeba ćwiczyć do rytmu ale są sytuację, że „jeżdżenie” po muzyce aż boli. Staram się być wyrozumiały, nie każdy przecież musi mieć poczucie rytmu jednak jest to jedna z tych rzeczy, która wytrąca mnie z równowagi podczas zajęć. Wszystko wybaczam jeżeli trener jest profesjonalny, prowadzi super zajęcia a ja wychodzę z sali zmęczony jak diabli, gorzej jak i z prowadzeniem zajęć jest słabo…

   Wszędzie pot

Każdy przychodzi żeby się zmęczyć, spocić i ogólnie zrobić ciężki trening. Wszystko super – ale ludzie! sprzątajcie po sobie! Na każdej siłowni wiszą kartki o ręcznikach, o dezynfekcji, o sprzątaniu po skończonym treningu itp. itd. jednak wydaje mi się, że robi to jakieś 20-30% ćwiczących. Czy to wynika z lenistwa? Nie wiem, ale nie ma nic bardziej obrzydliwego, jak kłaść się na ławce wilgotnej od czyjegoś potu. Prosta rada – kładźcie ręcznik na ławeczkach i przecierajcie sprzęt nie tylko po ćwiczeniach ale także przed, żeby mieć pewność, że ćwiczycie na czystych urządzeniach. Zauważcie, że po zajęciach ze sztangami, kettlami i innymi przyrządami po skończonym treningu, nikt nie czyści sprzętu tylko odkłada jak najszybciej i do szatni. Fuuuu 🙂

12-powodow-dla-ktorych-silownia-nie-jest-super_54523d0d

Być może ktoś kto zarządza siłownią, jest jej właścicielem lub managerem przeczyta ten tekst i wprowadzi jakieś zmiany… jednak do póki są klienci zazwyczaj nie myślimy o zmianach potem może być za późno – przed tym przestrzegają nas na studiach 🙂

A co Was denerwuje na Waszych siłowniach?