Gdyby kilka lat temu, kiedy jeszcze profesjonalnie trenowałem taniec towarzyski, ktoś powiedział mi, że będę w stanie przebiec maraton, wyśmiałbym go. Taniec się skończył a żądza sportu i tęsknota za adrenaliną pozostała. Zacząłem szukać jakieś alternatywy, czegoś gdzie będę mógł rywalizować a jednocześnie nie będę jeszcze emerytem (22 lat to trochę późno na sportowe początki)

Padło na bieganie. Na każdym forum wypisują, że bieganie jest dla wszystkich. Na setkach stron internetowych można znaleźć milion porad dla początkujących a obsługa w sklepie wytłumaczy Ci jak kupić idealne dla Ciebie i Twoich potrzeb buty.

Szkoda, że skorzystałem z tego po moim pierwszym biegowym razie …


Przedstawiam 5 zasad, których niestety nie zastosowałem podczas pierwszego biegu jak i później. 

  1. Rozbiegaj się chodź troszkę! 

Niestety… W moim przypadku wyglądało to następująco:

” O! Bieg niedaleko Żywca! 10 kilometrów pfffyyy, dam radę, w gimnazjum biegaliśmy 1500 metrów. Zapisuje się!”

Czy jesteście w stanie wyobrazić sobie, że przez pierwszym moim biegiem nie zrobiłem ani jednego kilometra przygotowawczego. Przyjechałem na trasę, zarejestrowałem się, stanąłem na linii startu i pobiegłem.

Oczywiście byłem przez 12-13 lat aktywnym człowiekiem, codziennie 2-3 godziny treningów, jednak taniec towarzyski jest sportem interwałowym gdzie wysiłek trwa kilkakrotnie po 1,5-2 minuty z krótkimi przerwami pomiędzy tańcami. Bieg ukończyłem z czasem 46 minut i 28 sekund.

Wejście na 4 piętro bez windy było dla mnie najgorszym koszmarem przez blisko 3 tygodnie. Mięśnie, stawy, kości, tkanki, żyły, erytrocyty – wszystko mnie bolało. Nie polecam! Debilizm

Dobra rada: Jeżeli planujesz zacząć swoją przygodę z bieganiem wybierz bieg, który po pierwsze jest w miarę krótki a po drugie nie szybciej niż za 4 miesiące. Wyznacz sobie raz w tygodniu jakiś cel do osiągnięcia. Nie zawsze się uda przeskoczyć poprzeczkę. Zacznij od krótkich dystansów, jeżeli i to jest dla Ciebie problem, przeplataj bieg szybkim marszem. Z tygodnia na tydzień wydłużaj dystans, czas trwania biegu lub podkręcaj prędkość – powoli do przodu. 


2.   Kup buty do biegania!

To nie prawda, że buty sportowe i buty do biegania to to samo. Oj zdecydowanie nie! Przekonany o tym, że dam sobie radę z dystansem 10 km bez żadnego przygotowania, postanowiłem wykorzystać do biegu moje stare zdarte i z rozwalającą się podeszwą buty sportowe. Amortyzacja – zero, stabilizacja – zero, nawet podeszwy już było zero. Już widzę jak musieli się patrzeć na mnie inni biegacze, porażka. Moje myślenie było takie „jak mi się spodoba to kupie”. Spodobało się i to bardzo, buty kupiłem i to szybko, ale stopy poodbijane, z bąblami i obtarte tak jak nigdy.

Dobra rada: Nie musisz spędzić długich godzin na internecie aby stać się znawcą amortyzacji i podjąć decyzję jakie buty kupić. Skorzystaj z pomocy pracownika sklepu. W dzisiejszych czasach naprawdę można liczyć na fachową obsługę i doradztwo. Polecam buty asics, jak dla mnie wkładka żelowa doskonale się sprawdza. Pamiętajcie! Dobry sprzedawca sprawdzi lub zapyta o deformacje Twojej stopy. Dobrze jest udać się do sklepu, gdzie sprawdzą to na miejscu. 


3.   Sprawdź profil trasy!

Chyba już teraz nikogo nie zdziwi, że nie miałem pojęcia czy biegnę w biegu z  dużymi podbiegamy czy raczej po płaskim. Nie wiedziałem nic i uwierzcie, że zaskoczenie było ogromne jak pierwszy kilometr biegliśmy tylko pod górę. W mojej głowie pojawiło się tylko jedno stwierdzenie „chyba mam przerąbane!”. Większość organizatorów udostępnia profil trasy tak aby zawodnicy wiedzieli co na nich czego.

Dobra rada: Wybierając biegi gdzie różnica poziomów na trasie jest większa, pamiętaj aby przeprowadzać również treningi na których będzie trochę pod górkę. Takie przygotowanie pozwoli Wam lepiej reagować podczas zawodów i rozwinie inne grupy mięśni odpowiedzialne za bieg pod górę niż po płaskim. 


4.   Zjedz „mądre” śniadanie!

Odnosząc się do mojego ostatniego posta dotyczącego śniadań (Trening bez śniadania?), musicie zjeść śniadanie przed biegiem. U mnie najlepiej sprawdza się bułka z dżemem i przed startem banan. Dużo cukru. Przyznam się Wam, że raz podczas Wrocław Maraton byłem na czczo. Niesamowite i niewyobrażalne! Oczywiście nie było to celowe. Zamieszanie komunikacyjne w mieście sprawiło, że dojechałem 5 minut po wystrzale startowym i na trasę ruszyłem 12 minut po wszystkich. Śniadanie zjadłem na 5 km – czekolada, banany, powerrade. 42 km bez posiłku? Nie da się.

Jak się skończyło? Najgorszym biegiem w moim życiu. Ponad 10 minutowym staniem w miejscu i płakaniem z bezsilności, która mnie dopadła. Stałem, kolana zablokowane, mięśnie zablokowane, głowa zablokowana. Nie polecam!

Dobra rada: W dniu biegu wstań stosunkowo wcześnie. Jeżeli bieg masz około 10:00, dobrze jest obudzić się już koło 7:00 – 7:30. Oczywiście położyć się stosunkowo wcześnie. NIE EKSPERYMENTUJ! Jeżeli jadasz często owsiankę to możesz ją zjeść i tego dnia dorzucając banana i syrop malinowy. Jeżeli pieczywo, to zafunduj sobie kromkę w dżemem, nutellą czy powidłami. Nie ufaj wszystkim wpisom, które przeczytasz, bo potem zamiast biec na metę będziesz szukać toitoia. Śniadanie zjedź około 2 godziny wcześniej. Organizm się rozbudzi a żołądek nie będzie już pełny. 


5.   Nie spóźnij się!

Tutaj nawiązanie do historii wcześniejszej i do dziesiątek innych, które miałem. W życiu prywatnym nie jestem zbyt punktualny, wiem przyznaje się i staram się to poprawić. Jeżeli chodzi o starty, zawsze staram się być dużo wcześniej żeby spokojnie się przebrać, zorientować co gdzie i jak, kupić żele, zjeść banana, ogólnie aby poczuć klimat biegu. Niestety nie raz nie dwa zdarzało mi się przez moją nieuwagę prawie spóźnić na start (Wrocław Maraton to jedyny bieg gdzie dojechałem na miejsce biegu po wystrzale). Emocje jakie towarzyszom w takim wypadku nie działają na plus. Jeżeli spóźniamy się na start to zapewne rozgrzewki też nie udało nam się przeprowadzić, a wszystko to prowadzi powoli do kontuzji i wyeliminowaniu nas z tego co kochamy – z biegania.

Dobra rada: W dniu biegu wstań stosunkowo wcześnie. Jeżeli bieg masz koło 10:00, dobrze jest obudzić się już koło 7:00 – 7:30 (brzmi znajomo?) Pamiętaj aby sprawdzić lokalizację miejsce eventu oraz ewentualne zmiany w komunikacji ruchu miejskiego. Jak jest możliwość – odbierz pakiet startowy dzień wcześniej. Na miejscu zawsze na spokojnie znajdź szatnie, przebierz się, zostaw depozyt, skorzystaj z toalety, kup żele energetyczne i przeprowadź porządną rozgrzewkę! 

 

Nie ma ludzi idealnych, ja też idealny nie jestem. Większość przykładów jakie przetoczyłem zaowocowały, że nauczyłem się czegoś na własnym błędzie. Jednak zawsze można uniknąć stresów związanych z biegiem po prostu się do niego przygotowując fizycznie, mentalnie i logistycznie.

Aktualnie jestem w trakcie tworzenia mojego biegowego kalendarze. Gdzie i na jakim dystansie mnie zobaczycie? Wszystko niebawem!